- Jeśli chcesz otrzymywać informacje o dodaniu kolejnego odcinka, podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Będzie mi bardzo miło :) - Zapraszam na mojego drugiego bloga: karolinka-my-life.blogspot.com - Jeżeli masz ochotę ze mną porozmawiać, podzielić się uwagami na temat bloga, itp. podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Na pewno odpiszę :)

10 grudnia 2010

Odcinek 1

     Stała na przystanku. Nieprzyjemny, lodowaty wiatr owiewał jej twarz wywołując uczucie jeszcze większego zimna. Pojedyncze płatki śniegu powoli spadały na ziemię. Ze znudzeniem obserwowała przechodzących ludzi. Każdy z nich spieszył zapewne do domu, by móc wreszcie odpocząć w domowym zaciszu po tygodniu pracy. Sara poczuła lekkie ukłucie zazdrości. Dla niej nie istaniało coś takiego jak "domowe zacisze".
    Niecierpliwym gestem spojrzała na zegarek. Autobus już dawno powinien przyjechać. „Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby okazało się, że utknął w jakiejś zaspie” pomyślała. Poczekała jeszcze kilka minut, po czym stwierdziła, że pójdzie na piechotę.
   Szła powoli. Mroźne powietrze przyjemnie łaskotało ją przy każdym oddechu. Powoli zaczęło robić się szaro, a śnieg prószył coraz mocniej. Wcale nie cieszyła się z tego, że właśnie zaczął się weekend. Starała się nie myśleć o tym, jak powie rodzicom o jedynce z matematyki, którą dzisiaj dostała. Na samą myśl o tym robiło jej się słabo, a ciało przechodził nieprzyjemny dreszcz. Bała się, że popada w paranoję. Cały jej świat kręci się wokół szkoły i ocen. Praktycznie nie ma swojego życia, o którym może decydować. Jej życiem kierują rodzice, a ona nie ma na to żadnego wpływu.
       Była bardzo pochłonięta swoimi przemyśleniami. Miała całowicie dosyć rodziców. Co by było gdyby  zupełnie przestała się uczyć a zdanie rodziców przestało się dla niej liczyć ? Tylko co ona wtedy zrobi ? Czym się będzię zajmować? Tak ją to pochłonęło, że nie wiedząc kiedy, jej noga pośliznęła się i Sara upadła na śliski chodnik. Zawartość jej torby, czyli kilka podręczników i zeszytów, wysypała się dookoła niej. Nagle poczuła, że ktoś pomaga jej wstać.
  - Wszystko porządku ? – zapytał ciepło delikatny męski głos.
  - Eh… Tak, tak, dziękuję. – zawstydzona swoją niezdarnością mechanicznie odpowiedziała. Chłopak, który jej pomógł, zaczął zbierać leżące na ziemi książki i rozrzucone kartki z notatkami Sary, po czym podał jej i uśmiechnął się. Sara dopiero teraz ujrzała twarz życzliwego chłopaka w całej okazałości. Wpatrywała się w niego oszołomiona. Na oko był mniej więcej w wieku dziewiętnastu lat. Miał cudowne, duże czekoladowe oczy, mocno zarysowane kości policzkowe i idealne, pełne usta. Jego ciemnobrązowe , długie włosy były związane w „koński ogon” . Był ubrany w luźne spodnie i skate’owe buty, z którymi świetnie komponowała się również nieco zaluźna kurtka. Dopełnienie stanowiła ciemna bandamka założona od połowy czoła. Chłopak nie wyglądał niechlujne w zadużych ubraniach. Wręcz przeciwnie. Było widać, że ma swój styl i w ten sposób chce go zamanifestować.
    Sara nigdy wcześniej tego nie czuła. Nie mogła oderwać wzroku od oczu chłopaka. Nagle wszystko dookoła przestało dla niej istnieć. Byli tam tylko oni – Sara i życzliwy nastolatek. On czując na sobie zafascynowane spojrzenie Sary poczuł się nieco skrempowany.
 - Następnym razem uważaj, jest bardzo ślisko. – zaśmiał się nerwowo.
 - Ah… tak, wiem, troszkę się zamyśliłam. – odpowiedziała Sara i posłała chłopakowi delikatny uśmiech. Zorientowała się, że w dłoniach cały czas trzyma podręczniki. Zaczęła pośpiesznie wkładać je do torby.  Nieznajomy po raz ostatni uśmiechnął się do niej po czym odszedł. Sara długo stała i wpatrywała się w znikającą w oddali postać. Chciała do niego podbiec. Czuła coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła. Niezwykłe uczucie. Jest potrzebne do życia jak powietrze, jednak potrafi przynieść wiele cierpień i łatwo doprowadzić do śmierci.
   Dalszą drogę do domu pokonała w zupełnym zamyśleniu. Myślami była przy brązowowłosym chłopaku. 
   Już od drzwi dobiegł szorstki głos mamy.
 - Jak w szkole?
 - W porządku. – zdjęła kurtkę i buty, po czym udała się do pokoju. Nie miała ochoty psuć sobie wieczoru mówiąc mamie o ocenie.  

1 komentarz:

  1. Jak Ty to robisz, że mnie tak wciąga Twoje opowiadanie? ;)
    Pisz jak najszybciej, już nie mogę się doczekać ^^

    OdpowiedzUsuń