- Jeśli chcesz otrzymywać informacje o dodaniu kolejnego odcinka, podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Będzie mi bardzo miło :) - Zapraszam na mojego drugiego bloga: karolinka-my-life.blogspot.com - Jeżeli masz ochotę ze mną porozmawiać, podzielić się uwagami na temat bloga, itp. podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Na pewno odpiszę :)

13 grudnia 2010

Odcinek 2

   Święta zbliżały się wielkimi krokami. Na każdym kroku znajdowały się kolorowe dekoracje, ozdobne choinki, wyprzedaże świąteczne, itp. W mieście unosił się radosny i podniosły klimat. Ludzie z niecierpliwością czekali na Wigilię oraz Boże Narodzenie, gdy wreszcie, w spokoju będą mogli cieszyć się rodzinnym zaciszem.
   Sara również z niecierpliwością czekała na Święta. Były to dni w roku, które najbardziej kochała. Uwielbiała, gdy cała rodzina zjeżdżała się do domu jej babci na wsi. Spotykała wtedy kuzynostwo, z którymi spędzała na śniegu niezapomniane chwile.
   Wreszcie nadszedł ten długo oczekiwany dzień. Sara powoli otworzyła oczy i spojrzała na kalendarz. 24 grudnia ! Na jej twarzy zagościł mimowolny uśmiech. Wstała z łóżka, umyła się i ubrała, po czym poszła do kuchni na śniadanie. Przy stole siedziała mama. Uśmiechnęła się do Sary na powitanie.
 - Dzień dobry, kochanie. Wesołych Świąt ! - zabrzmiało to tak szczerze, że Sarze przypomniały się dawne lata, gdy mama nie była tak przepełniona ambicjami, co do córki.
   Dziewczyna przywitała się z mamą i zabrała za robienie sobie śniadania. Tradycyjnie były to czekoladowe płatki z mlekiem. Poranek spędziła na miłej rozmowie z mamą, po czym, około południa, obydwie zabrały się za przygotowywanie ostatnich potraw na Wigilię. Zadaniem Sary było upieczenie makowca. Dziewczyna bardzo lubiła gotować, więc zrobienie ciasta nie stanowiło dla niej większego problemu. Po pewnym czasie gorąca blacha z pachnącym plackiem stała na stole, a w domu roznosił się jego przyjemny zapach, który zwabił do kuchni tatę. Skuszony apetycznie wyglądającym makowcem, postanowił ukroić sobie niewielki kawałek - na spróbowanie. Ugryzł i... jego twarz wykrzywiła się w grymasie. Z trudem przełknął kęs, po czym wyraźnie zdegustowany spojrzał na Sarę.
 - Co to jest ?
 - Makowiec...
 - To jest według ciebie makowiec ?!
   Sara również ugryzła kawałek i zrozumiała, co zrobiła źle. Zamiast cukru dodała sól.
 - Nic nie potrafisz zrobić dobrze ! - zaczął krzyczeć tata.
 - Ja... Przepraszam... Po prostu jestem już bardzo podekscytowana Świętamie i przez nieuwagę pomyliłam cukier z solą... - próbowała tłumaczyć się Sara.
 - Wiesz co, mam tego dosyć. Tak naprawdę jesteś do niczego. Biorąc pod uwagę twoje aktualne predyspozycje, nie wydaje mi się, żebyś mogła cokolwiek osiągnąć w życiu. Nawet zwykłego ciasta nie potrafisz upiec. - każde słowo ojca bolało jak cios nożem. Czuła smutek, ogromny smutek. Rozlał się po całym jej ciele. Po bladmy policzku pociekłą łza. Nagle poczuła jak jakaś ogromna siła się w niej wzbiera... Dlaczego ojciec ją tak poniża ?! Przecież nic strasznego nie zrobiła ! On nie ma prawa tak do niej mówić ! A ona ma prawo mu się postawić !
 - Nienawidzę cię - wycedziła przez zaciśnięte zęby i pośpiesznie udała się w stronę korytarza. Szybkim, zdecydowanym ruchem zarzuciła na siebie płaszcz i wybiegła z domu. Już nic jej w nim nie trzymało. Biegła przed siebie, bez celu. Po prostu chciała być jak najdalej od tego koszmaru.
   Po wyjściu Sary, jej ojciec stał przez moment kompletnie zdezorientowany. Nie wiedział, co ma zrobić. Dziewczyna nigdy się tak nie zachowywała. Miał świadomość tego, że jego słowa mogły ją zaboleć, ale to przecież dla jej dobra. Dzięki temu jest ambitna i pnie się coraz wyżej. Jednak dzisiaj reakcja córki kompletnie go zaskoczyła. Zawsze wysłuchiwałago w ciszy i nie protestowała... Mężczyzna westchnął i udał się do salonu.

1 komentarz: