- Jeśli chcesz otrzymywać informacje o dodaniu kolejnego odcinka, podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Będzie mi bardzo miło :) - Zapraszam na mojego drugiego bloga: karolinka-my-life.blogspot.com - Jeżeli masz ochotę ze mną porozmawiać, podzielić się uwagami na temat bloga, itp. podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Na pewno odpiszę :)

18 grudnia 2010

Odcinek3

   Sara z reguły nie była pewną siebie osobą. Często się wachała, wolała podporządkowywać się pod inne osoby. Jednak teraz była w stu procentach przekonana, że podjęła dobrą decyzję. Wiedziała, że dobrze zrobiła dając ojcu do zrozumienia, iż ona również posiada własne zdanie. Pomimu ogromnej złości i smutku, czuła cichą iskierkę satysfakcji. Nigdy nie zachowała się w taki sposób. Przed oczami cały czas miała oszołomioną twarz ojca. Kąciki ust Sary lekko uniosły się w do góry. Wiedziała, że teraz tata nie wie, co ma zrobić. Sprawiało jej to prawdziwą przyjemność. " Nie poznaję sama siebie " pomyślała z uśmiechem. Cała złość zupełnie się z niej ulotniła. Czuła tylko i wyłącznie satysfakcję. Zauważyła, że nie wiedząc kiedy, znalazła się w parku miejskim. Panował tu bajkowy klimat. Wszystko otulał puszysty, biały puch. Pojedyncze, maleńkie płatki śniegu leniwie sypały się z nieba. Miejsce wyglądało, jakby zapadło w sen. Tylko gdzieniegdzie, w alejkach, spacerowało kilkoro ludzi.
   Park był teraz dla niej oazą spokoju. Jej własnym miejscem, gdzie nikt nie mógł jej znaleźć. Tylko parę uliczek parkowych dzieliło ją od rzeczywistości - zwykłego, szarego życia, w którym nikt, na nic nie ma czasu.
   Szła powoli. Napawała się tą cudowną chwilą samotności. Spostrzegła, że w jej stronę, równie wolno jak ona, zmierza chłopak. Nie zaprzątała sobie tym zbytnio głowy. W końcu każdy może spacerować po parku. Osobnik był coraz bliżej. W momencie, gdy ją mijał, mimowoli na niego spojrzała. On także na nią patrzył. Dziewczyna przez sekundę, z rozkoszą zatopiła się w jego dużych, czekoladowych oczach. Skądś go znała. Była pewna, że kiedyś już go spotkała. Tylko gdzie ?
   Nagle ją olśniło. To ten sam nastolatek, który parę dni temu pomógł jej wstać, gdy się przewróciła w drodze do domu. W tym momencie, to, co czuła, gdy po raz pierwszy go zobaczyła, uderzyło ją ze zdwojoną siłą. Chciała za nim pobiec, krzyknąć, żeby na nią poczekał, ale nie mogła. Nogi miała z marmuru. Stała w miejscu, bez ruchu, bijąc się z myślami. Patrzyła, jak chłopak powoli znika w padającym coraz mocniej śniegu. Jej serce biło jak oszalałe. Dlaczego do niego nie pobiegnie ? Nie znała odpowiedzi na to pytanie. Odwróciła się i ruszyła dalej, przed siebie. Park wciąż wyglądał tak samo, lecz jej wszystko wydawało się inne. Najbardziej denerwowała ją samotność, która jeszcze przed chwilą była błogosławieństwem.

                                                                            ***
     Wyszło troszkę krótko, ale jestem z odcinka zadowolona. Obiecuję, że będzie coraz ciekawiej. Pisałam przy Howie Day - Longest Night. Pozdrowienia :)

2 komentarze:

  1. Świetna opowieść. Bardzo ciekawie opisana i dosyć szczegółowo, co nie zdarza się w każdym blogu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz strasznie ciekawie, wciągająco. Sama chciałabym tak pisać. ^^ Pisz szybko następny odcinek! ;**

    Zapraszam na mojego bloga: tom-hilf-mir-fliegen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń