- Jeśli chcesz otrzymywać informacje o dodaniu kolejnego odcinka, podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Będzie mi bardzo miło :) - Zapraszam na mojego drugiego bloga: karolinka-my-life.blogspot.com - Jeżeli masz ochotę ze mną porozmawiać, podzielić się uwagami na temat bloga, itp. podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Na pewno odpiszę :)

9 grudnia 2010

Prolog

Oprócz tego, że spadł pierwszy śnieg, nie wydarzyło się nic pozytywnego. Wręcz przeciwnie, był to jeden z tych dni, których nienawidziła, i które najchętniej wymazałaby ze swojego życia.  Tylko że tak się nie da. Życie oprócz słodyczy, szykuje dla nas także odrobinę goryczy. Tak samo jak ciastka. Zawsze oprócz dużej ilości cukru dodaje się również szczyptę soli. Do smaku. Jednak gdy przesadzi się z solą ciastka nie nadają się do jedzenia.
              Po awanturze z rodzicami siedziała sama w pokoju. Załzawionymi oczyma obserwowała jak za oknem biały puch delikatnie otulał ziemię. Było już ciemno. Od zawsze uwielbiała ciemne, zimowe wieczory, gdy z nieba gęsto sypały się płatki śniegu. Zima kojarzyła jej się ze Świętami Bożego Narodzenia, a one z kolei, ze wszystkim, co najlepsze. Siedząc tak w ciszy, myślała o swoim życiu. Może to dziwne, żeby czternastolatka miała tak głębokie refleksje, jednak ostatnio Sarze zdarzało się to coraz częściej.
               Zawsze była wzorowa. Była kochaną córeczką, która nie potrafiła przeciwstawić się rodzicom. Miała najlepsze oceny w klasie. Na każdym kroku spotykała się z uwielbieniem ze strony nauczycieli. Zero uwag w dzienniku, ani oceny poniżej „ 4 ”. Brała udział w każdej akademii szkolnej, wygrywała konkursy recytatorskie, wokalne, przedmiotowe itp. Oprócz tego uczęszczała do Szkoły Muzycznej, w której również odnosiła sukcesy. Na brak znajomych nigdy nie narzekała. Nie była osobą, do której wszyscy lgnęli, ale miała kilku naprawdę dobrych przyjaciół, a z koleżankami i kolegami  łączyły ją dobre relacje. Słowem – idealne dziecko. Jednak w tym roku szkolnym coś zaczęło się psuć. Przestała dawać sobie z tym wszystkim radę. Ilość nauki ją przygniatała. Nie chciało jej się już uczyć. Miała dosyć. Mama i tata i tak nigdy nie byli z niej zadowoleni. Szybko spadła z piątek na czwórki, z czwórek na trójki… Teraz miała praktycznie same oceny dostateczne, czasem gorsze.... Rodzice nie mogli tego zrozumieć. Tłumaczyli to zbyt dużą ilością czasu spędzaną przed komputerem i lenistwem Sary. Czuła się okropnie.
             Siedząc tak myślała, czy to wszystko ma jakiś sens. Dla jej znajomych rodzice są w pewnym sensie przyjaciółmi, którzy wspierają ich w trakcie niepowodzeń i cieszą się z każdego sukcesu. Dla niej są przepełnionymi ambicjami osobami, których powoli zaczynała mieć dość. Nigdy nie usłyszała słowa uznania od nich. W końcu, według nich, zawsze mogła być lepsza. Czuła, że część jej duszy, która nigdy nie widziała światła dziennego chce wyjść na zewnątrz, pokazać się światu i głośno krzyknąć „ NIE !”, ale druga część, cicha i potulna, nie pozwalała jej objąć kontroli. Bała się konsekwencji, reakcji rodziców… Po prostu, nie czuła się wystarczająco dojrzała na tak diametralny krok. Jednak w  głębi duszy czuła, że długo już tak nie wytrzyma.
“ Don't know why I'm still waiting
Many moons have come and gone…
          Czas mijał szybko. Z letargu wyrwał ją dźwięk starego, dużego zegara. Liczyła rytmiczne uderzenia. Jedenasta. Siedziała już tak trzy godziny. Wstała z fotela i poszła do łazienki wziąć gorący prysznic. Było to jedno z zajęć, które bardzo lubiła. Uwielbiała, gdy ciepłe strugi wody delikatnie spływały po jej ciele, a w powietrzu unosił się przyjemny zapach oliwkowego żelu do mycia. Była to dla niej świetna forma relaksu. Po pewnym czasie niechętnie wyszła z kabiny prysznicowej. Spojrzała w lustro. Nigdy nie przypuszczała, że będzie wyglądać aż tak źle. Pod oczami, zupełnie pozbawionymi blasku, znajdowały się cienie, nadając jej wygląd bardzo zmęczonej. Odwróciła wzrok. Po bladych policzkach pociekły łzy. Szybko ubrała się i poszła spać.

1 komentarz:

  1. Strasznie wciągające :) Aż mi się żal zrobiło, gdy skończyło się...

    A tak przy okazji, to zapraszam na mojego bloga: tom-hilf-mir-fliegen.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń