Był jak młody bóg. Idealny. Perfekcyjny w każdym calu. Długie, proste, ciemne włosy, tak samo jak porzedniego razu, gdy go spotkała, miał związane rzemykiem w koński ogon. Luźne ubrania i oldschool'owe, rażąco-żółte buty idealnie do niego pasowały. Całość dopełniał kolczyk w prawej brwi. Musiała przyznać - był orginalny. Może to właśnie tym jej imponował? Tym, że nie bał się pokazywać swojego prawdziwego "ja". Tym, czego ona była zupełnym przeciwieństwem... Sporzała w jego czekoladowe oczy. Mogłaby w nich utonąć, rozpłynąć się na zawsze... Niespodziewanie chłopak spojrzał na nią. Zawstydzona, szybko odwróciła wzrok.Widziała go dopiero trzeci raz w swoim życiu, jednak towarzyszyło jej nieodparte uczucie, że zna go od zawsze. Pomimo że nie znała nawet jego imienia, czuła, że jest dla niej kimś ważnym. Tylko nie była pewna, kim?
Nieznajomy usiadł na krześle w samym środku rzędu. Od Sary dzieliły go dwa wolne miejsca. Tylko dwa, a może aż dwa miejsca? Przez chwilę siedzieli w zupełnym milczeniu. Chłopak bawił się zamkiem swojej bluzy, a dla Sary nagle niezwykle interesującym zajęciem stało się obserwowanie czubków własnych butów. W tej ciszy obydwoje czuli się bardzo niekomfortowo. Nie wiedzieli, jak mają się zachować... Trwała kilka minut, ale dla nich była to wieczność.
- Hej... - zaczął nieznajomy.
- Cześć. - nieśmiało odpowiedziała Sara.
- Czy my się już gdzieś nie spotkaliśmy ? - uważniej przyjrzał się dziewczynie, lekko mrużąc przy tym oczy. Dziewczyna uznała to za najsłodszą rzecz, jaką kiedykolwiek widziała.
- Nie... nie wydaje mi się. - skłamała dziewczyna. Nie była pewna czemu. Zrobiła to instynktownie, mimo że wydawało jej się to dosyć dziwne.
- Dał bym sobie rękę uciąć, że gdzieś cię już widziałem. - zaśmiał się. Sara posłała mu delikatny uśmiech. - A tak wogóle, to jestem Michał. - wyciągnął rękę w jej stronę.
- Sara. - ponownie się uśmiechnęła i uścisnęła jego dłoń.
- Więc... czemu tu jesteś ?
- Długa historia. - nie czuła potrzeby opowiadania mu o swoim podłym życiu. Nie chciała sobie psuć nastroju, który znacznie się poprawił, gdy Michał wszedł do poczekalni.
- Rozumiem. - nie wiedziała dlaczego, ale czuła, że on ją naprawdę rozumie.
- A ty ? Czemu tu jesteś ?
- Długa historia. - zaśmiał się chłopak, na co ona odpowiedziała tym samym. Rozmawiali dosyć długo, lecz wcale nie czuli upływu czasu. Razem było im tak dobrze... Dla Sary ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Jednak wiedziała, że nie jest to możliwe.
"Nic nie może przecież wiecznie trwać. Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić. I tylko cisza, i nasze ręce, i myśl kojąca jak cierń - A jeśli tak naprawdę jest?"*
Zza drzwi usłyszała nerwowe urywki rozmów. Była całkowicie pewna, że to rodzice. Po jej ciele rozlał się głeboki smutek i żal, że będzie musiała opuścić Michała. Oddałaby wszystko, by móc przedłużyć tę chwilę. Ale była bezsilna. Nie mogła nic zrobić. I to doprowadzało ją do szału. Bezsilność. Najgorsza z możliwych uczuć. Cholerna bezsilność...
- Przyjechali po mnie... Moi rodzice... Będę musiała jechać...
Michał posmutniał. Z jego twarzy zniknął uśmiech.
- No cóż... Posłuchaj, mam pomysł. Pojutrze u mojego kumpla jest impreza. Wpadniesz? Będziemy mieli dużo więcej czasu na rozmowę. - w oczach chłopaka pojawiła się iskierka nadziei. Naprawdę mu na tym zależało.
- Ah... pojutrze? Czyli w piątek? - zaczęła niepewnie.
- Tak...
Sara była pewna, że rodzice jej nie puszczą. Chodźby nawet stanęła na rzęsach, nie byłoby takiej możliwości. Tylko, że jej tak bardzo zależało na ponownym spotkaniu z Michałem. Poczuła w sobie siłę. Coś, czego nikt nie mógł powstrzymać.
- Okej. Myślę, że przyjdę.
- Masz może przy sobie jakąś kartkę i coś do pisania ?
- Pewnie. - Sara wyjęła ze swojej torebki notatnik i wyrwała z niego kartkę. Następnie po dłuższej chwili gorączkowego szukania, udało jej się znaleźć ołówek. Podała chłopakowi, który pospiesznie zanotował na niej godzinę i adres imprezy. Gdy tylko skończył, drzwi od poczekalni z impetem otworzyły się i do środka wpadli rodzice dziewczyny. Wyglądali na naprawdę zdenerwowanych. Sara powoli wstała i posłała Michałowi ostatni uśmiech, po czym wraz z mamą i tatą wyszła, zostawiając go zupełnie samego. Jednak nie przeszkadzało mu to. Pomyślał o piątku, kiedy to znów będzie mógł spotkać się z Sarą.
Sara, po powrocie do domu, długo nie mogła zasnąć. Była ogromnie podekscytowana nadchodzącą imprezą. Emocje były tym większe, ponieważ nigdy na domówce nie była. Postanowiła, że zrobi wszystko, żeby się tam dostać. Dla niego.
"Cause there's you and me, and all of the people - with nothing to do, nothing to prove."**
***
Udało się napisać 5 w dość szybkim czasie. Jestem z tego powodu bardzo z siebie dumna :) Jednak teraz kończy się I semestr, a ja mam dość dużo do nadrobienia, jeśli chodzi o szkołę, więc proszę o wyrozumiałość. Mam naprawdę dużo do roboty, więć na 6 trzeba będzie troszkę poczekać. Z góry przepraszam.
Pisałam przy : Plain White T's - Hey There Delilah.
Buziaki :*
_________________________________________________________________________________
Cytaty użyte w tym odcinku pochodzą z :
* Anna Jantar - Nic nie może wiecznie trwać
** Lifehouse - You and me
Serdecznie zapraszam na kolejny rozdział ''Świata, którego nie znałam...''
OdpowiedzUsuńhttp://swiat-ktorego-nie-znalam-return.blog.onet.pl/
Pozdrawiam,
GeminiGirl...;)
Bardzo super .:)
OdpowiedzUsuńDzięki , ze przeczytałaś mojego bloga i od razu informuję , że postarałam się o następne opowiadanie ^ ^
http://black-sky-nova.blogspot.com