- Jeśli chcesz otrzymywać informacje o dodaniu kolejnego odcinka, podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Będzie mi bardzo miło :) - Zapraszam na mojego drugiego bloga: karolinka-my-life.blogspot.com - Jeżeli masz ochotę ze mną porozmawiać, podzielić się uwagami na temat bloga, itp. podaj mi swoje gadu-gadu w komentarzu. Na pewno odpiszę :)

30 grudnia 2010

Odcinek 4

   Sara szła samotnie mijając puste ulice. W mieście nie było żywej duszy. Nie była tym zbytnio zaskoczona. Większość ludzi wigilijny wieczór spędza w domu, w gronie najbliższych. Nigdy nie przypuszczała, że będzie w taki sposób spędzać dzień, na który wszyscy czekają z utęsknieniem. Dzień, który jest symbolem rodzinnego ciepła, miłości, przebaczenia. " Ta... rodzinne ciepło." pomyślała ze smutkiem.
   Szła powoli powłócząc nogami po zaśnieżonym chodniku. Skostniałe z zimna ręce schowała do kieszeni płaszcza. " Przecież ja nawet nie mam dokąd pójść. Żałosne ". Śnieg z każdą chwilą padał mocniej. Jakby tego było mało, zerwał się przeraźliwie mroźny wiatr. Musiała przyznać - zimno dokuczało jej coraz bardziej. " Do pełni szczęścia brakuje tylko tego, żebym tu zamarzła. Po prostu genialnie ".
   Nagla zza rogu ulicy wyjechał radiowóz policyjny. " Policjanci też nie obchodzą Wigilii. Pocieszające". Jechał dość szybko. Drażniący dźwięk " syreny " rozdzierał panującą dotąd, niczym niezmąconą ciszę. Samochód zatrzymał się obok Sary. Okno uchyliło się i dziewczynie ukazała się twarz policjanta. Nie wyróżniał się niczym szczególnym. Po prostu - zwykły, szary człowiek.
 - Nazywam się Mariusz Stawiński. Jestem tutejszym dzielnicowym. Możesz mi powiedzieć, jak masz na imię ?
 - Przepraszam, ale do czego to panu potrzebne ?
 - Zaginęła młoda dziewczyna. Ma 14 lat. Nie wiele nastolatek kręci się teraz po mieście, więc po prostu chcę być pewien, że nie chodzi o ciebie.
 - Sara... Sara Luwr.
 - Sara Luwr ? Więc chyba jednak będziesz musiała pojechać ze mną.
 - Ale jak to ?
 - Rodzice cię szukają. Martwią się o ciebie. Zniknęłaś z domu bez słowa.
" Cholera ".
   Nie miała innego wyjścia. Po krótkim namyśle, z niechęcią weszła do radiowozu. " Świetnie. Moim marzeniem od zawsze było przejechaź się policyjnym vanem. No ale w końcu Wigilia to czas, w którym spełniają się wszystkie marzenia, nieprawdaż ?" pomyślałaz sarkazmem.
   Krótka podróż z policjantem po pustym mieście, minęła jej na rozmyślaniu o tym jak na jej widok zareagują rodzice. Będą cieszyć się, że wróciła cała i zdrowa, czy też może od razu dostanie ostrą reprymendę. Była niemalże na sto procent pewna, że druga opcja, to ta prawdziwa. Za dobrze ich znała. Czuła, że rodzice się zmienili. Nie są dla niej wsparciem. Są problemem. Człowiek z nautury stara się od problemów odseparować, odłączyć, zapomnieć o nich. Sara nie była wyjątkiem. Rodzice stracili u niej swój niegdyś niepodważalny autorytet. Wiedziała, że ma w sobie wystarczającą siłę , by sama decydować o tym, co jest dobre, a co złe. Jeszcze miesiąc temu, gdyby znalazła się w takiej sytuacji, umierałaby ze strachu, bojąc się ich reakcji. Teraz, pomimo tego ze wiedziała, iż spotkanie z rodzicami nie będzie należało do najprzyjemniejszych, nie martwiła się tym. " I tak trzymać. "skwitowała w duchu.
 - Podwiozę cię na komisariat. Twoi rodzice troszkę się spóźnią. - wyrwał ją z rozmyślań głos policjanta.
" Czemu mnie to nie dziwi. Są najzwyczajniej w świecie żałośni ".
 - W porządku. - odpowiedziała cicho.
   Komenda policji nie była warta zachwytu. Ot, zwykły, nieciekawy budynek, jakich wszędzie jest pełno. Funkcjonariusz zaprowadził Sarę do poczekalni, gdzie miała czekać na rodziców. Było to średniej wielkości, prostokątne pomieszczenie. Ściany, które zapewne kiedyś były białe, miały delikatnie szarawy kolor. Przy jednej z nich, w równym rzędzie, poustawiano czarne, proste krzesła obite miękkim i przyjemnym w dotyku, również czarnym pluszem. Całość dopełniała ciemno-zielona wykładzina.
   Sara usiadła na pierwszym z brzegu krześle. " Nie ma to jak Wigilia w policyjnej poczekalni ".Czas płynął bardzo powoli. Każda minuta trwała niczym 100 lat. Dziewczyna była coraz bardziej znudzona. Nagle usłyszała odgłosy rozmów i krokór, wyraźnie zbliżających się w jej stronę. " No i dojechali." pomyślała. W tym momencie drzwi poczekalni otworzyły się i, ku jej zdziwieniu, nie byli to rodzice. Do środka wszedł funkcjonariusz, którego poznała parę chwil temu, a za nim... " Nie. To niemożliwe... To jakiś żart ! ".
***
Udało się ! Napisałam czwórkę. Ciężko było, ale udało się. Napisałam po obejrzeniu filmu "August Rush". Film, krótko mówiąc, jest zajebisty. Wywołuje takie emocje... Nie da się tego opisać. Polecam z czystym sumieniem każdemu.
Życzę wszystkim szampańskiej i niezapomnianej zabawy w Sylwestra. Dużo %%% i cudownych chwil :) Mam nadzieję, że nadchodzący rok, przyniesie dużo zmian, ale na lepsze :)
Buziaki :*

3 komentarze:

  1. faajnie .. tu... będę lukać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. luknij do mnie
    zawsze-po-mojemu.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. No, coraz więcej akcji... Dzięki za tytuł filmu. Na pewno go obejrzę...;)

    OdpowiedzUsuń